OSWAJANIE DZIECKA Z POŚPIECHEM

  • Styczeń 10, 2017

stres u przedszkolaka

Damian: Przepraszam! (krzyczy z czeluści domu)

Mama: Za co?

Damian: Za to!

Mama: Za to, czyli co? Gdzie jesteś i co robisz i dlaczego za to przepraszasz?

Damian: Jestem tutaj i rozsypuję ziarenka dla chomików po całej podłodze!

 

Można powiedzieć, że Damian opanował już tajniki radzenia sobie ze stresem, wyznając zasadę ‚zapobiegawczość ponad wszystko’. Dzięki temu jego życie przebiega w rytmie ‚no-stress’. Nawet z samego rana, gdy wszyscy biegają po domu ‚byle do wyjścia’, on ma inne priorytety. Dla dzieci nie jest ważne wyjście o konkretnej godzinie, a całe dzieciństwo to zabawa. I tak powinno być. Co więc zrobić, aby uniknąć spięć przed wyjściem i nie psuć sobie dnia pośpiechem?

Luksusem jest, gdy możesz i masz tyle samozaparcia w sobie, aby wstać dużo wcześniej. Przygotowujesz wtedy do wyjścia całą rodzinę zanim jeszcze oni podniosą się z łóżek. Ogarniasz siebie, robisz kanapki do szkoły, przygotowujesz ubrania dla dzieci. Zostawiasz sobie zapas czasu na ‚wypadki’ typu konieczność skorzystania z toalety przez któreś z dzieci przed samym wyjściem czy rozsypane płatki. Gdy dzieci wstają, Ty masz już wszystko ogarnięte. Podajesz kakao, wysyłasz po kolei do łazienki, bez pośpiechu, na pełnym luzie. Spacerkiem idziecie do szkoły czy przedszkola. stres u przedszkolaka

Ale życie to nie idealna bajka, w której zawsze mamy przygotowane wszystko na tip top.  A czasem zwyczajnie nie mamy ochoty na działanie w stylu ROBO-MAMY, która wstaje z kogutami, aby w plisowanej sukience, z tapirem na głowie i filmowym makijażu, budzić swoje niewiniątka piosenką przypominającą trele skowronka. Stres z rana nikomu nie służy, ale zdarzają się w życiu sytuacje, kiedy nie da się go uniknąć. Jak więc radzić sobie z nimi, gdy do wyszykowania mamy nie tylko siebie, ale też zbuntowanego malucha?

stres u przedszkolaka

Skoro wiemy, że dzieci to istoty rozumne, to zaczynamy od tłumaczenia sytuacji. Dziś dłużej spaliśmy, więc musimy przyspieszyć szykowanie – pomożesz mi w tym? Mogę liczyć na twoją pomoc? Podzielimy się zadaniami? Dzieci lubią czuć się ważne, potrzebne, a tym bardziej pomocne. Dodatkowo możemy również poinformować o konsekwencjach i liczyć na empatię. Nie nastawiłam budzika, więc musimy teraz zrobić wszystko 2 razy szybciej niż zwykle.  Jak się spóźnimy, to możemy przegapić nasz autobus, a tego nie chcemy. To będzie trudne zadanie, ale wierzę, że wspólnymi siłami tego unikniemy.

Wiedząc jednak, że mamy do czynienia z dzieckiem, które wstało lewą nogą i widać po minie, że tłumaczenia nie za bardzo przyniosą jakikolwiek skutek, lepiej odwrócić uwagę od pośpiechu poprzez zabawę. Można nastawić kuchenny minutnik i zrobić wyścig pt. ‚Kto zdąży przed dzwonkiem?’. Kto zdąży przed dzwonkiem – umyć zęby, ubrać się, założyć buty itd. Jeśli mamy dużo mniej czasu i liczy się każda sekunda, to dobrze sprawdzi się wyścig pt. ‚Kto pierwszy?’. Ciekawe kto pierwszy – umyje zęby, ubierze się, założy buty itd. Można zaplanować też nagrody dla zwycięzcy i dobrze, żeby w tej sytuacji, to jednak dziecko wygrało.

Nie namawiam nikogo do celowego generowania pośpiechu czy robienia dzieciom stress-testów, ale wszyscy dobrze wiemy, że mogą w życiu zdarzyć się sytuacje awaryjne. Sytuacje typu: zwolniło się miejsce u długo wyczekiwanego lekarza i musicie być za godzinę w przychodni lub naprawdę zaspaliście. Dobrze wtedy pamiętać, że są sposoby na rozładowanie napięcia towarzyszącego pośpiechowi czy pomagające odwrócić od tego uwagę dziecka przez zabawę. Jeśli ewentualnie chcielibyście zapobiegawczo oswajać dziecko ze stresem związanym z pośpiechem w komfortowych warunkach, to możecie skorzystać z dostępnych na rynku gier dla dzieci, w których trzeba wykonywać zadania na czas. Zatem spokojnego, wypełnionego Waszymi ulubionymi zajęciami, dnia!

 

 

 

 

Dziękuję za odwiedziny! Po raz kolejny udało mi się uratować swój idealny świat przed zagładą! Jeśli podoba Ci się ten post i uważasz, że mógłby być przydatny, to udostępnij go swoim znajomym na Facebook’u lub napisz w komentarzu, że tu byłeś – z przyjemnością życzę Ci miłego dnia 🙂

 

ZOBACZ TEŻ

KOMENTARZE

  • Ciekawy wpis 🙂 najlepszą metodą wydaje się „Kto pierwszy?”

    • bardzo dobrze się ona sprawdza 🙂

  • stylpantera

    bardzo przydatny post 🙂 jak będę miała swoje dzieci na pewno skorzystam z Twojej rady 🙂

    • polecam na przyszłość zatem 🙂

  • oj wiem coś o tych porankach… u nas pobudka codziennie o 6 rano i ostatnio odkryłam, że pomaga też dawka endorfin z przytulania 🙂 Zamiast przychodzić po kilka razy do pokoju chłopców z hasłem pobudka, serwuję im poranne ‚tulaszki’ i… nie pytajcie jak, ale działa…

    • Przytulaki dobre na wszystko – u nas też porcja przytulania z rana od razu wprowadza lepszą atmosferę na początek dnia 🙂

  • Gosia

    Poranki i u nas czasem bywają troszkę nerwowe w zależności od humoru synka. Ale ogólnie nie narzekam bo nie mamna co. Moje dziecię jest niezwykle spokojne i opanowane. Choć zdarza się i jemu dzień buntu. Ale radzimy sobie i z tym. Najgorzej jest po dłuższych przerwach w przedszkolu.

    • Poranki jeszcze są do ogarnięcia, bo w sumie są tu też pewne rytuały i mniej więcej wiesz czego się spodziewać. Gorzej z tymi sytuacjami awaryjnymi, kiedy musimy gdzieś na siłę wyciągnąć dziecko, które wcale nie ma na to ochoty lub mocno je pospieszać, bo zaspaliśmy 😉

  • a ja z innej beczki. Co to a klocki?

    • A to klocki CLICKS – chłopaki je uwielbiają i w szkole robią też niezłą furorę. Zakupiliśmy do zerówki Adasia kilka wiader i dzieciaki potrafią zbudować z nich naprawdę kreatywne rzeczy – polecam 🙂

  • Andrzej

    a ja mam zamiar stosować metodę trochę inną na radzenie sobie z dzieckiem w takich sytuacjach. Mianowicie truizmy. Mówienie dziecku, że przecież chcemy zdąrzyć na autobus, może być graniem na emocjach. Nie musi jednak i to tylko kwestia dziecka. Drugą kwestią jest to, że dziecko nie koniecznie musi chcieć tego co my. To, że matka chce zdąrzyć, to nie znaczy, że dziecko. Przykre ale prawdziwe?:) Przy truizmach wygląda to troszeczkę inaczej. Staramy się poprzez zadawanie pytań naprowadzić rozmówcę na ten sam tok myślenia jak nasz. Np. Dziecko, zgodzisz się ze mną, że jak się pospieszymy, to zdążymy na autobus? Stawiamy jasne pytania, na które odpowiedź może być tylko tak lub nie:) i dziecko jest kupione:P Pozdrawam

  • W sytuacjach awaryjnych u nas również sprawdza się zabawowa forma działania ;-). Stosuję ją również do zmotywowania brzdąca do sprzątania po zabawie…zawsze jest baaaardzo zmęczony. Może się zdarzyć tak, że to co dla nas jest istotne, wcale takie nie jest dla dziecka – u nas często nasze cele leżą na przeciwległych biegunach: ja podczas porannego przytulania śpiącego syna: „Antosiu musimy wstawać, żeby zdąrzyć na czas do przedszkola…”, ANTOŚ: „Mamusiu nie martw się, nie musimy się spieszyć, mówiłem Ci przecież wczoraj, że dziś nie mogę iść do przedszkola, bo mam dużo spraw na głowie i nie mam czasu. Także spokojnie połuż się i odpocznij, tak jak ja”. ;-D
    Skonczyły mi się argumenty…

  • Bardzo ciekawie ujęty temat, nigdy jakoś specjalnie się nad nim nie zastanawiałam, intuicyjnie do niego podchodząc, ale faktycznie, warto poświęcić mu dłuższą chwilę uwagi, tak bez pośpiechu. 🙂

  • Ja wstaję zawsze na równi z Gabrysiem, on szybko się sam ogarnia, a ja chyba powinnam brać przykład z niego. Jestem typem sowy i sama rano wszystko robię w rytmie slow…o dziwo nigdy się nie spóźniamy więc może nasza technika nie jest zła;)

  • My nie mamy na szczęście problemu z szybkim wyjściem. Mamy ustalony plan działania przed wyjściem i tego się trzymamy, a Lidia (jeszcze) się nie buntuje. Schody pojawiają się właśnie kiedy mamy za dużo czasu i wszystko możemy zrobić na spokojnie. To rozwala cały system, bo nagle znajduje się tysiąc rzeczy, które koniecznie teraz trzeba zrobić 🙂

  • Aleksandra Ćmachowska

    Bardzo podoba mi się to podejście, aby zamiast złościć się i poganiać spróbować wytłumaczyć maluchowi sytuację, pozwolić mu poczuć się potrzebnym! Jak zwykle dialog początkowy powala 🙂 Pozdrawiam, Mamatywna.

  • Uwielbiam Wasze dialogi 🙂 Mamy podobne podejście. Zabawą więcej udaje nam się zdziałać.

  • Chyba ogólnie zabawą można najwięcej zdziałać, nawet jeśli chodzi o niejadka „kto pierwszy zje obiad?” 😉
    A co do idealnej wersji matki wstającej przed czasem – to ostatnio moje marzenie przy 4,5 miesięcznym dziecku. Niestety – tylko marzenie, z realizacją idzie baaaardzo opornie… 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Podoba mi się metoda z minutnikiem.

  • Elwira Zbadyńska

    Mam ten komfort, że moi wstają zawsze przede mną 😀 Ale pomysły świetne!

  • Piesek na ostatnim zdjęciu WYMIATA ! 🙂 Pozdrawiamy

AUTORKA BLOGA

AUTORKA BLOGA

Joanna - mama, która codziennie staje na głowie, aby ratować swój idealny świat przed zagładą

KATEGORIE

blog kobiecy warszawa, blog dla kobiet
blog kulinarny warszawa, blogerka kulinarna warszawa, blog z przepisami, blog o gotowaniu
blog rodzicielski warszawa, blog o dzieciach, blog o zabawkach, blog o zabawach, opinie o zabawkach, recenzje zabawek
blog podróżniczy warszawa, blog turystyczny warszawa, blog o podróżach z dziećmi, gdzie warto pojechać z dziećmi, miejsca polecane dla rodzin z dziećmi w polsce i za granicą
blog kosmetyczny warszawa, blogerka parentingowa kosmetyczna warszawa, opinie o kosmetykach dla dzieci, recenzje kosmetyków, kosmetyki dla kobiet, pielęgnacja dla rodziny
BLOG PORADNIKOWY WARSZAWA - DOŚWIADCZENIA I SPOSOBY NA ZDROWIE, blog o zdrowiu, zdrowie dzieci i rodziny

URYWKI NASZEJ CODZIENNOŚCI

NAPISZ DO NAS

NAPISZ DO NAS